Skocz do zawartości
Minari Uchiha

Kartki z pamiętnika Anioła #2

Rekomendowane odpowiedzi

 

01.01.1998r.

 

Po drzemce niezwłocznie skierowałam wzrok na łóżko rodziców. Jedynie co to tatuś leżał zgięty w pół, jednak w taki sposób, że wąż ogrodowy mógłby mu pokłony składać jeśli chodzi o elastyczność. Nie mówiąc o tym, że niejedna modelka (albo komik) zazdrościłaby tejże pozy. Poczułam burczenie w brzuszku, więc zaczęłam płakać, bo to był najlepszy sposób na wszystko. Tata ani drgnął. Myślałam, że mama gdzieś krąży po domu, sprząta albo wyszła do sklepu oraz miałam nadzieję, że w końcu ojczulek się obudzi. Nic z tego. Kiszki grały mi break dance’a, usta zasychały na popiół, a wokół mnie żadnego wodopoju ani przykołyskowej lodówki. Po dłuższym czasie przestałam płakać, bo chyba mi się łzy skończyły, więc spróbowałam zasnąć. Po krótkiej drzemce obudziła mnie mama. Przytuliła do piersi, nakarmiła, wyszła na spacer, ale wszystko tak, aby tatuś nie wstał. Byłam zachwycona i zdumiona pięknem Matki Natury, ale bardziej skupiłam się na mamusi. Zaczęła płakać, za jej pięknymi brązowymi włosami, które miały różną długość, zauważyłam opuchnięte oko i limo. Nie wiedziałam, od czego to jest, ale zostało ono zrobione w nocy, gdyż jeszcze wczoraj go nie było. Poszłyśmy z matuchną do innej pani, zapewne jej koleżanki. Dostałam grające zabawki i bawiłam się w najlepsze, ale moja świadomość ciągle skupiała się na płaczu mojej rodzicielki. Jej znajoma przytulała ją i pocieszała. Jejku, nie mogę się doczekać, kiedy w końcu nauczę się mówić, bo płaczem nie spytam mamci „Co się stało?”. Późnym wieczorem wróciłyśmy do domu, gdzie nie zastałyśmy taty. Najwspanialsza kobieta na świecie opowiedziała mi bajkę, która była tak piękna, że z zachwytu zasnęłam.

 

 

02.01.1998r.

 

Cóż, chyba będę musiała się przyzwyczaić do tego, że codziennie rano nie ma mamy, a tata śpi po nieznanych mi czynnościach wykonywanych w godzinach jego niebycia w domu. Dzisiaj jednak ojciec za łóżko obrał sobie wannę, a za poduszkę mój nocniczek. Mam nadzieję, że mama go wypróżniła… Dziś jednak po powrocie mamy, po wspólnym spacerze i powrocie do domu, tata zaszczycił nas swoją obecnością w mieszkaniu, ale dla rozgrzania atmosfery zaprosił paru swoich kolegów. Przez te ciągłe krzyki i hałasy mamusia wzięła mnie pod siebie, abym nie słyszała i mogła zasnąć. Znowu czułam jej szybkie bicie serduszka, które zaczęło synchronizować się z moim. „Umpa umpa” było tak głośne, że i tak wszystko słyszałam, ale nie chciałam tego pokazywać, gdyż nie chciałam bardziej zamartwiać mamci. Kocham ją najbardziej na świecie.

 

 

05.05.1998r.

 

Po wielu męczarniach z moim ułomnym językiem i gardłem w końcu nauczyłam się wypowiadać pierwsze słowa! Jak dotąd umiem mówić mamucia, kofam cie, jeść, nynać, kurwa, suka… te ostatnie bardzo często wypowiadał tata i to dzięki niemu to umiem. Przez te 5 miesięcy dowiedziałam się też, co oznaczają te słowa. Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego on tak się wyraża do mamy i co ona zrobiła, że tak mówi. Od długiego czasu nie widziałam dnia, aby mama uśmiechnęła się na widok taty, jak i również nie było doby bez płaczu z jego powodu. Uśmiech widzę dopiero podczas przebywania z nią sam na sam, ale te oczka wyglądają jak przy moich narodzinach, takie skryte i w głębi smutne. Czy to też z mojego powodu? Spokojnie, nauczę się mówić to będę pomagała mojej mamusi jak tylko będę mogła. O ile nie stanie się jakaś katastrofa…

 

Edytowane przez Minari Uchiha

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie motyw bardzo ciekawy, napiszę nawet - wciągający... Jestem ciekaw, czy kontaktujesz się z prekursorką tego wątku, który terasz kontynuujesz...? Jak Ona zapatruje się na ten "ciąg dalszy", czy taka była Jaj wizja przewodnia tworząc to wszystko? Wywnioskowałem, że koleżanka nie ma czasu na kontynuacje tego wszystkiego, ale ciekawi mnie co myśli na ten temat, czy może daje jakieś wskazówki...? "pomaga", komentuje.....? Czekam oczywiście na więcej, bo nigdy czegoś takiego tu nie było... motyw trochę "przykry", nie chodzi tu o sposób pisania, a o tematykę... wiemy o co chodzi, ale czekamy :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@oldi Już odpowiadam na wszystkie pytania. Tak, kontaktuję się z nią, ale to raczej rutyna, bo trochę się już znamy. Serafinka wie jedynie o niektórych przyszłych faktach, 90% historii jest jej nieznane, czyli praktycznie wie tyle co Ty :P Co o tym sądzi? Bezproblemowo się dogadaliśmy odnośnie tej serii. Zna mnie i mi ufa, więc wszystko oddała w moje ręce, że tak powiem :D Teraz czekam tylko na jej komentarz w postaci pięknych słów (o ile dobrze wyszło) albo "podwórkowej łaciny" (za spartolenie sprawy) xDD

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Korzystając z tej strony zgadzasz się na Warunki użytkowania.