Skocz do zawartości

Minari Uchiha

Użytkownik
  • Zawartość

    164
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Ostatnia wygrana Minari Uchiha w Rankingu w dniu 21 Maj

Minari Uchiha posiada najczęściej lubianą zawartość!

4 obserwujących

O Minari Uchiha

  • Urodziny 01.04.1999

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Również jestem za stworzeniem wspólnego parkietu! Hmm, taniec gwiazdami @Sebox? To jaką gwiazdę byś mi dał? Tylko nie Kozidrak XDD
  2. A ten już zaczyna podryw xD Za starsze się bierz stary rowerze
  3. Witam, cześć i czołem! Dzisiaj na celowniku @Sebox - opiekun serwera CS:GO Only Mirage, a także człowiek, który ma dystans do siebie jak stąd do Afryki (czyli trochę nietypowy też nasz Sebson). Zapraszam do czytania @Minari Uchiha - pomarańczowy @Sebox - zielony _____________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Witam bardzo serdecznie! Z tej strony najpiękniejszy redaktor 4af, czyli... ja? Tak, to ja! Jak się miewasz? Nie będzie problemu, abyś odpowiedział na kilka pytań? Cześć, cześć. No pan ładny, poznaję. Miewam się jak to w niedziele, czyli mi się nudzi, więc z chęcią dam Ci się podręczyć! Oh, ah, już czuję ten zew wrednego człowieka płynący w mojej krwi... może lepiej przejdźmy do pytań. Dzisiaj zaczniemy typowo, aby nie było jakiegoś chaosu. Przedstaw nam swoją metryczkę. Imię, wiek, miejsce zamieszkania, rozmiar buta i ulubiony trunek. Według wszystkich znaków na niebie i na ziemi, na imię mi Sebastian, przeżyłem już 17 wiosen i mam zamiar przeżyć jeszcze 50. Mieszkam i uczę się w tym mieście, do którego w sierpniu przychodzicie na pielgrzymki. Rozmiar buta: 44. Ulubiony trunek: Whisky. Tylko 50? To stosunkowo krótko jak na tak wesołego człowieka. Jakie masz cele i zamiary na te pozostałe 50 lat życia? Najpierw chciałbym ukończyć szkołę samochodową. To mój priorytet. W międzyczasie chciałbym zrobić prawo jazdy kat. B i kupić sobie samochód Renault Scenic RX4. Co dalej? Cóż, jak Bóg pozwoli to chciałbym zrobić prawo jazdy kat. C+E i zacząć pracować jako zawodowy kierowca ciężarówki. I tak do samej śmierci. Przyszły kierowca? Dobrze, bo mam dom do przewiezienia. Od małego chciałeś pracować za kierownicą? Nie. Pasją do ciężarówek zaraziłem się od swojego kolegi Oskara, którego pozdrawiam, bo na pewno będzie ten wywiad czytał. Pokazał mi on, moim skromnym zdaniem, najwspanialszy symulator rzeczywistości jaki powstał dotychczas - Euro Truck Simulator 2. I tak od jakichś 5 lat wspólnie prowadzimy stronę o w/w symulatorze. Co Cię tak pociąga w Euro Truck'u? Osobiście w to grałem i po 3h jeżdżenia znudziło mi się to bardziej niż czekanie w urzędzie. Żeby zrozumieć pasję najpierw musisz się nią zainteresować. W moim przypadku największą przyjemność daje mi sama jazda. Pomimo tego, że to tylko cyfrowy model, przy odpowiednim sprzęcie,takim jak 900-stopniowa kierownica, można poczuć się jakby naprawdę prowadziło się takiego byka. Wiem po części co czujesz. Sam kiedyś ścigałem się w Need For Speed'zie mając do dyspozycji kierownicę, pedał gazu i hamulec. Ciekawie się grało i było to jakieś wyzwanie, a nie tylko klikanie w strzałki. Skoro tak lubisz jeździć to jakie było najciekawsze zwiedzone przez Ciebie miejsce? Mało w życiu zwiedziłem. Najlepsze miejsce? Hmmm... polskie morze. Dlaczego? Bo polskie. Tyle jeździć i nic nie zwiedzić? Bywa i tak. To inaczej - gdzie chciałbyś pojechać? Słoneczny Egipt, Makaronowe Włochy, może piękne Czechy? Egipt? Nie, za ciepło jak dla mnie. Włochy? Chętnie, ale tylko po pizzę. Czechy? Nie ma co tam robić. Najbardziej chciałbym pojechać na Węgry. Mam tam przyjaciół i jest kilka miejsc, które chciałbym zobaczyć. Węgry? Z tego co kojarzę to nie mają ciekawej historii, mało miejsc do zwiedzenia, żadne morze tam nie dopływa i mają bardzo niskie góry. Co Cię "pociąga" w tym kraju oprócz znajomych? Mało miejsc do zwiedzania? Stolica kraju - Budapeszt, budynek parlamentu, Muzeum Techniki i Komunikacji. Jest wiele interesujących dla mnie miejsc na Węgrzech. Zamierzasz sam tam wyruszyć czy masz już jakąś ekipę na wyjazd? Mam jedną osobę - Kolegę Oskara, o którym wspominałem troszkę wyżej. Ma lekko mówiąc chorą pasję do węgierskich Ikarusów. Do tego wydarzenia pewnie jeszcze sporo czasu, więc opowiedz nam, czym się zajmujesz na co dzień z wyjątkiem edukacji? Jakieś inne pasje, hobby? A i owszem. Oprócz pasji do ciężarówek, sympatią darzę również wędkarstwo. Od czasu do czasu, kiedy mam np. gorszy dzień lub gdy branie jest dobre przez cały dzień (wiem o tym ze specjalnego kalendarza brań), idę sobie na oddalone ode mnie 5 km jeziorko i tam spędzam całe popołudnie lub nawet dzień, w zależności od warunków pogodowych oraz wolnego czasu. Gratuluję i podziwiam cierpliwość, jeśli chodzi o wędkarstwo! Tutaj też ktoś Cię tym zafascynował czy sam od siebie kiedyś spróbowałeś i Ci się spodobało? Jakieś 4 lata temu byłem z kumplem i jego rodzicami u niego na działce w Lublińcu. Działka była nad samym dzikim jeziorem. Tata kolegi wędkował i akurat gdy poszedł do domku zaczęło się branie. Zaciągnąłem ja. Bite 30 minut walczyłem z ponad 4-kilogramowym karpiem. Miałem ochotę zemdleć, ale równocześnie byłem zadowolony z takiej zdobyczy. I jakoś się to potoczyło... Widzę sami kumple wokół Ciebie. Co cenisz w ludziach? Szczerość i cierpliwość, ale szczególnie to drugie, gdyż potrafię być nieznośny. Również wspólne pasje, hobby. Ciężko to opisać. Po prostu życie wybiera mi ludzi, których potem mogę nazwać kumplami. Wytrwali jak najdłużej i oby trwali do mojej śmierci. Wtedy możesz ich nazwać prawdziwymi przyjaciółmi. Co chciałbyś w życiu zrobić? Masz jakiś szczytny cel, który wiesz, że osiągniesz dopiero po ciężkiej pracy albo długim czasie? Tak. W życiu najbardziej chciałbym się przydać innym. Pokazać, że nie każdy zasługuje na taki los, jaki go zastał, że może być lepiej. Po prostu chciałbym zostać zapamiętany z tej dobrej strony. I coś czuję, że tak będzie. Starasz się w jakiś sposób zrealizować ten cel poprzez np. wolontariat albo akcje pokroju WOŚP? Tak. Służę społeczeństwu, ale w jaki sposób powiedzieć nie mogę, bo obowiązuje mnie tajemnica. WOŚP? Wspieram, choć sam wolontariuszem nie jestem. Pomagam w fundacji ratującej ryby. Mam zamiar rozszerzyć granice swojego wolontariatu o fundacje wspierającą weteranów, lecz dopiero, gdy otrzymam promocję do trzeciej klasy szkoły średniej. Prawie jak ideał. A czy pan idealny ma panią idealną? Nie jestem idealny. Pani idealna? Gdzieś jest, tylko muszę ją odnaleźć. Po czym ją znajdziesz? Co musi mieć, aby zostać przez Ciebie zauważoną? Musi mieć duży... mózg. Piękna specjalnie nie musi, ja i tak patrzę na "wnętrze". To jaki powinna mieć charakter, zostawię dla siebie. Tajemniczy, rozsądny, same zalety! A jak to wygląda po drugiej stronie lądu? Jaką wadę uważasz za największą w swoim charakterze? Nie umiem podtrzymywać rozmów. Nie wiem dlaczego tak jest. Druga osoba konwersująca ze mną musi wymyślać tematy do rozmów, bo ja po prostu mam wtedy pustkę w głowie.. Wydawało się, że jesteś jednym z bardziej rozmownych ludzi. To jeszcze zadam ostatnie pytanie i potem przejdziemy do tych "widocznych" spraw o Tobie. Co sądzisz o "dzisiejszych czasach"? Idziemy w dobrą stronę? A może przydałyby się zmiany? Przyszłość z aktualność polityką proimigracyjną wygląda źle, bardzo źle. Przydałby się zmiany na tych najważniejszych stanowiskach obecnego świata. Jesteś opiekunem serwera CS:GO Only Mirage. Jakie masz pomysły na ten serwer? Na pewno sprawą priorytetową jest uzupełnienie kadry administratorskiej. Późniejsze pomysły przyjdą z czasem. A jak się dogadujesz z obecną administracją? Z obecną administracją świetnie, a jak będzie ze "świeżakami" to pokaże czas. Dlaczego akurat CS:GO, a nie np. Source albo klasyczny 1.6? W 1.6 grałem od 2008 do 2014 roku. Na CS:GO przeszedłem, bo chciałem spróbować czegoś nowego. I tak już zostałem. Ho, ho, ho! Grałeś kiedyś na ESL'ach albo jakimś turnieju? Nie miałem jeszcze takiej okazji. Powód jest prosty - jeszcze nie osiągnąłem maksimum swoich możliwości! Jest jeszcze jakaś gierka, która Cię urzekła? Tak jak wspominałem wyżej, Euro Truck Simulator 2 i nic poza tym. No to jeszcze jedno pytanie i masz spokój. Dlaczego masz na imię Seba? Czy Sebastian to imię? Wielu mówi, że Sebastian to taki niewychowany gnój po zawodówce, który ma swoją karynę i kawalerkę. Ja zdaje się być wyjątkiem od tej reguły. Dlaczego akurat Sebastian ? Nie wiem, nie pytałem nigdy taty o takie rzeczy. Chciałbyś coś jeszcze dodać do tego wywiadu? Kogoś pozdrowić, coś umówić? Masz swoje 5 minut. Cóż, zapytać się już nie zapytam (zapewne się domyślasz dlaczego). Chciałbym pozdrowić: Ciebie, Chemika, Haxia, Kaje, Piffa, Bicusia, Kropeczkę i wszystkie osoby z którymi mam styczność na co dzień na forum i na serwerze. Dziękuję Ci za poświęcony czas oraz za wytrzymałość i cierpliwość. Życzę powodzenia w prowadzeniu serwera, spełnienia marzeń i wszystkiego co najlepsze! Dziękuję, Tobie również życzę wszystkiego najlepszego na posadzie opiekuna i żebyś jeszcze więcej pisał tekstów na forum! ______________________________________________________________________________________________________________________________________________ Notka od autora Starałem się, by był troszkę krótszy niż poprzedni, bo parę osób na to narzekało. Nie no, po prostu naszemu bohaterowi paliła się pizza i kiszki grały marsza, więc czas był cenniejszy niż złoto. Wywiad wyszedłby trochę "suchy", gdyby nie było żadnego zdjęcia ani filmiku. Sam Sebek nie chciał nic przesłać, więc postanowiłem zakraść się gdy jeździł tirem i zrobiłem mu fotkę. Leci na fejsa!
  4. Witam wszystkich bardzo serdecznie! Dzisiaj na pytania będzie odpowiadała opiekuna serwera CS:GO Only AWP i osoba, dla której "Kaja" to zdrobnienie od "Karolina". Przedstawiam - kaja713852903 (tak, to jej nr, telefonu). @Minari Uchiha - pomarańczowy @kaja0387 - zielony ________________________________________________________________________________________________________________________________ Witam cieplutko! Chciałabyś może odpowiedzieć na parę pytań związanych z Twoją osobą? Nie. *chwila ciszy* No dobra, niech będzie. Pierwsze pytanie takie trochę nieoficjalne, ale muszę je zadać, bo mnie zżera coś od środka. Co oznaczają te cyferki w Twoim nicku? Że jesteś agentem 03 o obwodzie uda 87 cm? Nie uda tylko łydki! W sumie to śmieszne, bo nie wiem czemu te cyferki się tam znalazły. Pamiętam, że chciałam nie samo Kaja czy Karolina, tylko coś dłuższego i unikatowego. Cyfry 0387 miałam najbardziej zapamiętane. Dlaczego? Mój pierwszy PIN do telefonu. Wszystkie wątpliwości wyjaśnione. No i popsułaś mi mózg. Nie lepiej było zamiast PINu dać jakieś bardziej użyteczne cyferki i literki jak np. wielkość sta... stanu konta?? Nieważne, przejdźmy do bardziej oficjalnych pytań. Społeczność 4af wie, że przyłączyłaś się do tej sieci wraz z ekipą i serwerami CS:GO. Zaczniemy od tego ciekawego jak dla mnie tematu. Od jak dawna zajmujesz się "opiekowaniem" serwerami CS:GO? Raczej serwerem i jest to dokładniej serwer Only AWP. Zostałam opiekunką 19 grudnia 2016r. Jako opiekun zajmujesz się techniczną czy forumową stroną serwera? Na razie bardziej forumową, w przyszłości także techniczną. Jak to się stało, że zyskałaś tą posadę i że się tym zainteresowałaś? Może od samego początku gra tak Cię zafascynowała, że od razu chciałaś być tą "szefową"? Jak to się zaczęło? Ogólnie serwer był pusty do pewnego czasu. Było 4 "adminów", z czego 2 grało.Kiedyś byłam na TeamSpeak'u (dość często tam bywam) i @HaXiuu stwierdził, że zrobi zebranie serwera AWP. Jako, iż jestem pomocną osobą to zapytałam, czy mogę zostać i tak wyszło, że jestem tam do teraz. Tutaj chciałam podziękować Haxiowi za to, że mi zaufał. Czy od razu chciałam być szefową? Nawet o tym nie myślałam. Zaczęłam grać na FFA, gdzie po 2 miesiącach złożyłam podanie, które było ubogie lekko mówiąc (teraz bym bardziej rozbudowała) i @Bicuś v2 mnie przyjął na posadę admina (za co mu dziękuję), bo gdyby mnie wtedy nie przyjął z tego "pięknego" podania, które się tutaj gdzieś jeszcze błąka, nie było by mnie tutaj, gdzie aktualnie jestem. Można rzec, że gdyby nie Ty, to by tego serwera dzisiaj nie było w obecnym stanie. Szacun, pjona! A miałaś kiedyś taką pasję do starszej wersji gry, czyli słynnego CSa 1.6? Nie, nie grałam w tą wersję CSa. No dobra, raz spróbowałam, ale jakoś mnie nie przekonała. Ha, więc jednak coś "liznęłaś". Czułem to! W Twoim życiu gości jeszcze jakaś gra na peceta albo konsolę? Można powiedzieć, że gości. Lubię sobie w Fife pyknąć. Oesu, kolejna fifka iksde. Zacznijmy może inny temat. 4af. Co lubisz na tej sieci, a czego nie? Zmieniłabyś coś? W sumie to najbardziej lubię atmosferę, która tutaj panuje i ludzi, których tu spotykam. Kiedyś przeczytałam takie zdanie, że kto tutaj wbije zostanie na dłużej i to prawda, my też wróciliśmy. Zmienić nie ma za bardzo co. Chyba, że forum na nowoczesne, wybuchowe, ale to chyba temu, że ja taka roztrzepana jestem. Nie wiem jak ująć tą moją wizję artystyczną. Rozumiem co Ci siedzi w głowie. Masz tony pomysłów, których nie umiesz przedstawić "na papierze". Dobrze, że wróciliście. Niestety, nie ma jeszcze takich mocy, aby cofnąć się w czasie i naprawić swoje błędy. W sumie, skoro już jest taki temat to pozwól odkryć kawałek Twojej prywatności. Jest coś, z czego jesteś bardzo dumna? Jakiś medal za zawody, pozytywna metamorfoza, wygranie Bosmana z kapsla? Jestem dumna w sumie z tego co mam i co dotychczas udało mi się osiągnąć w życiu prywatnym jak i związanym z moją administracją. Mam medale! Nawet złote. Jestem dumna, że udało mi się pojechać na mistrzostwa Polski. Zobaczyć jak to wszystko wygląda, jaka jest atmosfera. Niestety, tam już medalu nie udało się zdobyć, ale przeżycie jest mega. Te wszystkie małe, duże osóbki z jedną pasją , z uśmiechami na twarzy. Super! Ogólnie nie tylko z tańca miałam osiągnięcia, bo jeszcze ze sportu. Grałam w piłkę ręczną, nożną, siatkówkę i koszykówkę, ale to tylko przez okres gimnazjum (tam również osiągnięcia drużynowe). Później to się skończyło, ponieważ nie ma tutaj klubów z piłki ręcznej czy też koszykówki dla kobiet. A co do metamorfoz to kocham swoje włosy, bo pięknie sobie rosną, a ciało jest w trakcie dobrej przemiany. Wiedziałem! Mój zmysł tancerza się nie mylił, że właśnie rozmawiam z drugą utalentowaną osobą! Nie myśl, że na tym koniec, oj nie nie. Temat rozwinę później, gdyż teraz chcę spytać o coś odwrotnego - była w życiu chociaż jedna, jedyna decyzja lub chwila, którą żałujesz? Była jedna...nawet związana z serwerami, a dokładnie z AWP. Odwaliłam jedną sytuację, którą żałuję do teraz. Najbardziej wtedy zawiodłam @HaXiuu, z tego miejsca drugi raz Cię przepraszam (osoby w moim gronie wiedzą o co poszło). I bardzo dziękuje za ponowne zaufanie. Pamiętajcie żeby przemyśleć wszystkie swoje decyzję 2 razy zanim coś zrobicie. Przysłowie mówi, że Polak pierw robi, a potem myśli. Jak mówiłem - czasu nie cofniesz, ale dobrze, że nie odczuwasz konsekwencji. W takim razie może zacznę od pytań, które powinny znaleźć się jako pierwsze. Co Ty na to? Dawaj! Jedziemy z tematem. No! I to się rozumie! Część użytkowników Cię nie zna, generalnie ja też, więc standardowo przedstaw nam się. Jak masz na imię, skąd jesteś, ile masz lat, do jakiej szkoły uczęszczasz? Dobrze, nie za bardzo lubię siebie opisywać, ale coś się wymyśli. Mam na imię Karolina. Mam 17 lat (rocznikowo). Mieszkam w małym mieście pod Krakowem. Chodzę do Technikum Fryzjerskiego, pomieszanego z kosmetologią. Jestem pozytywną, skromną, wyluzowaną, pełną energii i zawsze uśmiechnięta dziewczyną! Lubię pomagać innym, jeżeli potrzebują/chcą tej pomocy. Jak na swój wiek jestem ogarnięta (tak mi się zdaję) i stanowcza. Nie wdaję się w żadne niepotrzebne kłótnie, wolę pogadać i wyjaśnić. Ci co ze mną przebywają pewnie wiedzą, że Kajka nie umie się fochać i to chyba wada w niektórych przypadkach. Tańczę 5 lat w zespole tanecznym, gdzie rozwijam swoje umiejętności tańca nowoczesnego (cheerleaders, hip-hop, współczesny, dancehall itp.). Na swoim koncie mam już zaliczone jedne Mistrzostwa Polski, niestety bez medalu, ale w eliminacjach było złoto! No, jakiś mały "cosik" o sobie powiedziałaś. Tyle tego, że nawet nie wiem, do czego się przyczepić. Zacznę od początku - dlaczego akurat fryzjerstwo? Czyżby wymarzona praca? A może po prostu nie było niczego innego "pod nosem"? W sumie kurde, ja chciałam coś związanego z kosmetyką lub liceum ogólnokształcące. Jednak wybrałam technikum; zawód i te sprawy. Padło na to, bo nie było kosmetycznego, a od dziecka jak przychodziłam do fryzjera to mówiłam, że kiedyś to ja będę robiła finezyjne fryzury. Powiem, że podoba mi się ten zawód, lecz trochę trzeba się uczyć, ale to jak z wszystkiego. Skoro jesteś, cytuję, "pozytywną, skromną, wyluzowana, pełną energii i zawsze uśmiechnięta dziewczyną" to chodzisz na imprezki, czy preferujesz domówki / małe bajlando z najbliższymi? Jak jest okazja to impreza. Domówka czy bajlando z najbliższymi? Obie opcje mi pasują. Najważniejsze, by się dobrze bawić! *pjona* Wiesz co to znaczy? Kiedyś musimy się udać do mnie na imprezę do Californii (taki klub) i zobaczymy, kto jest mistrzem parkietu! Poza gierkami, tańcem i kosmetyką masz jeszcze jakieś hobby, które zapełnia Ci wolny czas? Lubię rysować, malować i w sumie jeść (to też chyba hobby). Kocham zwierzęta! Chyba się zako.. zakatarzyłem! Mój instynkt densera mówi, że już muszę przejść do jego tematu, czyli tańca. Opowiedz, w jaki sposób się to u Ciebie zaczęło? Pewnego pięknego dnia szłam do sklepu i zobaczyłam ogłoszenie. Było piękne, różowe i pewnie temu przywiązało moją uwagę, ale dobra, do rzeczy. Zadzwoniłam pod numer tam podany i trenerka powiedziała, żebym przyszła na następne zajęcia (wszystko zaczęło się na początku 2013 roku). Oczywiście byłam nieśmiała i poszłam z koleżankami, ale one powoli rezygnowały. Do tej pory już tylko ja chodzę z tej grupki. Można powiedzieć, że tak to się wszystko zaczęło. Od pierwszych zajęć czułaś, że kiedyś coś w tym osiągniesz, czy raczej traktowałaś to jako "zabójce czasu"? Zawsze chciałam zajebiście tańczyć. Nie myślałam, czy coś osiągnę, czy nie, ale wiedziałam, że nie skończę tego na pierwszych zajęciach. Na początku to było takie "Jak one super tańczą oesu, też tak chceee!". Teraz, po 5 latach, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że umiem tańczyć i zobaczyłam jaki postęp zrobiłam. Nie poprzestanę na tym, chcę więcej! O jaka narwana, ale spokojnie, coś czuję, że kiedyś zobaczymy się na jakichś zawodach w finale. Początki były dla Ciebie trudne czy wszystko szło gładko? Trening czyni mistrza! Powiem tak, zależy, bo nie raz gładko, nie raz trudno. Nadal są rzeczy, które sprawiają mi trudność, albo których nie potrafię wykonać. Z takim doświadczeniem i ambicjami już mogę rzec, że jesteś mistrzynią! Jakieś rady dla początkujących tancerzy? Tak, nie przejmujcie się opinią innych! Tańczycie dla siebie, nie dla nich! Ci co się gapią i śmieją nic nie osiągną, później tylko przyjdą i będą wam gratulować. Dobra, zapisać. A myślałaś nad tym, co dalej? Wyprowadzka? Studia? Może porzucisz wszystko i wyjedziesz nad morze? Nieee, myślałam nad własną firmą kosmetyczną albo jakimś salonem w Polsce, a jak nie to w Ameryce.Raczej wolałabym zostać na swoim. Z tego co widzę to jesteś ambitną osobą i jestem przekonany, że jeśli tylko zechcesz to lada dzień będziesz na to patrzeć. Mam "w kieszeni" jeszcze kilka poważnych pytań. Masz ochotę mi na nie odpowiedzieć? Pewnie! Okej, let's go! Jak w Twoim odczuciu wygląda "pełnia szczęścia"? Mieć całą i zdrową rodzinę. Nie ma większego szczęścia niż to, kogo mamy wokoło. Aż przypomniały mi się słowa Doma z F&F, który tak samo uważał. Nie zbaczając z tematu - myślisz stereotypowo? Czy dla Ciebie każda umalowana to dz*wka, każdy rurkowiec to pedał i każda blondynka to debilka? Nie, znaczy niekiedy z blondynkami się zgodzę. Ogólnie dziewczyna, która jest dobrze umalowana, nie musi być taka panną lekkich obyczajów. Niektóre dziewczyny po prostu lubią się malować, jednak ja nie za bardzo lubię patrzeć na taka laskę, która ma kilo tapety, bo to odrzuca. A rurki są fajne, ale nie okłamujmy się - nie każdemu pasują. Czyli nie masz nic przeciwko temu, dopóki nie zobaczysz jakiejś przesady. Teraz pytanie o podobnej tematyce - co sądzisz o związkach tej samej płci? Tolerujesz je? Są dla Ciebie czymś niezwykłym i odrzucającym? Jestem osobą tolerancyjną. To nie ja jestem w tym związku tylko oni, więc nie za bardzo mi to przeszkadza. No to czas na ostatnie trudne pytanie. Sądzisz, że w dzisiejszych czasach słowo "kochać" traci na znaczeniu? Co ono dla Ciebie oznacza? Moim zdaniem traci. Dla mnie to znaczy, że kochankowie ufają i szanują siebie nawzajem. Uwielbiają siebie takimi jakimi są i nie patrzą na opinie innych. Pomagają sobie ile mogą, ale też opieprzają za pomyłki, jednak człowiek uczy się na błędach. Tak naprawdę miłość jest wtedy, jak ten ktoś odejdzie czy też wyjedzie i zaczyna się tęsknota, brak tego kogoś i zaczynasz myśleć ciągle o tej osobie na każdym możliwym kroku, że Ci na niej zależało i chcesz żeby była przy tobie. Kolejny plusik dla Ciebie. Uff, już trzecią godzinę męczymy ten wywiad. Co Ty na to, abyśmy zamienili się rolami? Zadasz mi 3 pytanka, odpowiem i wypad z baru. Oki! No to 1 pytanie: Jak wyobrażałeś sobie kobietę grająca w cs'a? Ho ho ho. Nie spodziewałem się takiego pytania, ale skoro już takie poszło. Pierwszy raz jak spotkałem babkę, z którą przez kilka miesięcy grałem w cs'a to... nie było nic nadzwyczajnego. Zwykła dziewczyna, taka jak każda następna. Oczywiście niektóre potrafią grać całe dnie i wiadomo, w co zamienia się te całe spożyte jedzenie... jednakże mi to nie przeszkadza (w granicach normy)! Tak naprawdę człowiek nie może sobie wymyślić drugiego człowieka. Może jedynie pomyśleć, że jest on podobny do kogoś. Tak działa nasza psychika. Co za dużo to niezdrowo! Wspominałeś, że też coś tam tańczysz. Nie ukrywaj tego, tylko się pochwal! Nic nie mam do ukrycia, chyba że mojego 25 centymetrowego... pendrajwa. Wielki jak telefon! A ja tam sobie potancuję densa o nazwie cutting shapes (polecam youtube, bo pewnie nikt o nim nie słyszał). Taniec freestyle'owy, podobny do C-Walka. Możliwe, że niedługo na 4af wstawię jakieś krótkie nagranie, w którym zademonstruję choć część swoich umiejętności. Ooo, chętnie obejrzę. Zgadzasz się z powiedzeniem "Pieniądze szczęścia nie dają"? Nie do końca. Pieniądze dają szczęście, ale w sposób pośredni. Przepraszam za to, ale użyję Ciebie jako przykładu. Pisałaś wcześniej, że chcesz mieć całą i zdrową rodzinę. Jakby (odpukać) trafiła się jakaś choroba i tylko pokaźna suma pieniężna byłaby w stanie pomóc to wtedy pieniądze dadzą Ci te szczęście w postaci zdrowego dziecka/męża. Niestety, samymi chęciami i dobrymi słowami nie dasz choremu uzdrowienia z ciężkiej choroby. To samo mogę powiedzieć o pasjach. Niektórych nie spełnisz bez kasy. Jak chcesz nauczyć się grać na gitarze, to musisz tą gitarę posiadać, a ona kosztuje. Także więc, pieniądze tylko w pośredni sposób sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi. Również jestem tego zdania! Aż musiałem wystawić głowę na dwór, bo się przegrzałem z myślenia. Powoli zbliżamy się ku końcowi, więc teraz daję Ci wolną rękę! Chcesz napisać coś, czego nie ujęliśmy w wywiadzie? Może chcesz skomentować piękną pogodę? Chyba już Cię oszczędzę, bo ja mega dużo gadam i mogę nawijać non stop. Luzik, jeszcze wykorzystam Twoją gadatliwość w przyszłości, więc spodziewaj się niespodziewanego! Dziękuję Ci za ten wywiad, bo jak widać trafiłem do prawidłowej osoby. Udanego tygodnia i trzymaj się! Dziękuję! Wzajemnie! ________________________________________________________________________________________________________________________________________ Powiem od siebie, że ten wywiad był jednym z najlepszych, jakie prowadziłem. Mógłby być jeszcze z 4-5 razy taki (serio), ale kto by to potem czytał? Raczej nikt. Jednakże więcej takich osób, a nie będę narzekał! Karolina wspomniała, że tańczy solo, jak i w zespole. Chcecie zobaczyć, jak jej idzie? Proszę bardzo, 2 filmiki "na pokaz" Z zespołem Solówka
  5. 26.08.1998 r. Jeszcze niedawno byłam ubierana „na cebulę”, bo było zimno, a od paru miesięcy nic tylko pielucha na tyłku i czapka na głowie, która ma głupio-różowy kolor. Znacie te uczucie, kiedy wszyscy się na Was patrzą i mówią „O jaka słodka!”, „Oesu, ślicznotka po mamie!” itp.? Jeśli nie to nic straconego! Pierwsze kiełki mi wyrosły, więc mogę jeść rzeczy typu ryż, ziemniaczki, makarony. Chciałam płakaniem przyśpieszyć porost zębów, ale niestety, tutaj się nie sprawdziło. Po co miałabym to robić? Aby spróbować każdego jedzenia! Chcę odkryć świat, ale nie da się tego zrobić z pustym żołądkiem! Wszędzie złe osy i kolorowe motylki, które jak się złączą to wyglądają… słodko i pięknie. Wszystko wydaje się takie śliczne… 27.08.1998 r. Ech, chyba szczerość dostałam po mamie. Przepraszam, że pisałam wczoraj tak od rzeczy i chaotycznie. Próbowałam innymi myślami odwrócić tą straszną nowinę. Nie umiem się pozbierać, gdyż… mamę zawieźli przedwczoraj do szpitala. Trafiłam do sąsiadki, bo w rękach taty to nie wiadomo jakbym skończyła, a znając go to może by mnie zostawił i zapomniał albo traktował jak pluszaka. Mamusia nie nadążała za wszystkim, dodatkowo na dworze wiecznie gorąco i tak oto zemdlała podczas mojego spaceru z nią. Na szczęście wokół byli ludzie, którzy nam pomogli. Podsłuchałam dzisiejszą rozmowę pani sąsiadki z lekarzem i ani razu się nie uśmiechnęła. Mam złe przeczucia. Dajcie mnie do mamusi! 28.08.1998 r. W końcu ją zobaczyłam. Moje serduszko zaczęło spokojniej bić, a żeby poprawić jej humor, zaczęłam się uśmiechać i machać rączkami ze szczęścia. Miała lekko spuchniętą twarz, która była z deka czerwona, ale to nie przeszkadzało jej w ukazywaniu radości na mój widok. Spędziłam z nią cały dzień i mam nadzieję, że nie jestem na tyle ciężka, abym sprawiała ból poprzez podnoszenie mojego ciężaru. Wieczorem musiałam wrócić do sąsiadki, która była dla mnie jak ciocia. Nakarmiła mnie, przytuliła, powtarzała, że wszystko z mamą będzie dobrze. Z nadzieją położyłam się spać, jednak sen przerwał mi krzyki ojca i jakiejś kobiety dochodzący z klatki schodowej. Co tam się wyprawia…? Notka od autora Chciałbym odpowiedzieć na pytanie związane z poprzednimi kartkami, które zostało mi zadane przez 3 użytkowników. Brzmiało ono tak "Po co tygodniowemu dziecku nocniczek?". Biegnę z odpowiedzią! Nie wiem jak u Was, ale u mnie (w większości przypadków) przyszli rodzice oraz ich rodzina kupują ciuszki, pieluchy, zabawki itp. jeszcze zanim się dziecko narodzi, więc to żadna nowość, że i nocniczek się znalazł Druga sprawa, na którą przed chwilą wpadłem - chcecie, aby każde kolejne kartki z pamiętnika nosiły tytuł? Wyglądałoby to tak "Kartki z pamiętnika Anioła #119 - Zabójczy miś i makaron zagłady". Niby tylko mała różnica, ale w moim odczuciu taka nazwa tematu bardziej zachęca do wejścia w niego niż takie zwykłe co teraz jest.
  6. Hmmm, mam troche mieszane uczucia. Z jednej strony wybrałeś dobry temat i nawet umieściłeś w nim wypowiedzi innych osób, ale z drugiej strony czuje pewien niedosyt po przeczytaniu. Druga sprawa to Twoje komentarze i opinie. Nie powinny one się znaleźć w gazetce INFORMACYJNEJ. Miałeś tu zamieścić tylko news'y i dane o nich, a wkładając w to zdania typu "Według mnie...", "Moim zdaniem..." robisz z tego zupełnie coś sprzecznego. Pierwsza praca, wiec starałem się wskazać wszystkie błędy po to, aby każda następna była coraz to lepsza. Anyway, leci plusik dla zachęty!
  7. @oldi Już odpowiadam na wszystkie pytania. Tak, kontaktuję się z nią, ale to raczej rutyna, bo trochę się już znamy. Serafinka wie jedynie o niektórych przyszłych faktach, 90% historii jest jej nieznane, czyli praktycznie wie tyle co Ty Co o tym sądzi? Bezproblemowo się dogadaliśmy odnośnie tej serii. Zna mnie i mi ufa, więc wszystko oddała w moje ręce, że tak powiem Teraz czekam tylko na jej komentarz w postaci pięknych słów (o ile dobrze wyszło) albo "podwórkowej łaciny" (za spartolenie sprawy) xDD
  8. 01.01.1998r. Po drzemce niezwłocznie skierowałam wzrok na łóżko rodziców. Jedynie co to tatuś leżał zgięty w pół, jednak w taki sposób, że wąż ogrodowy mógłby mu pokłony składać jeśli chodzi o elastyczność. Nie mówiąc o tym, że niejedna modelka (albo komik) zazdrościłaby tejże pozy. Poczułam burczenie w brzuszku, więc zaczęłam płakać, bo to był najlepszy sposób na wszystko. Tata ani drgnął. Myślałam, że mama gdzieś krąży po domu, sprząta albo wyszła do sklepu oraz miałam nadzieję, że w końcu ojczulek się obudzi. Nic z tego. Kiszki grały mi break dance’a, usta zasychały na popiół, a wokół mnie żadnego wodopoju ani przykołyskowej lodówki. Po dłuższym czasie przestałam płakać, bo chyba mi się łzy skończyły, więc spróbowałam zasnąć. Po krótkiej drzemce obudziła mnie mama. Przytuliła do piersi, nakarmiła, wyszła na spacer, ale wszystko tak, aby tatuś nie wstał. Byłam zachwycona i zdumiona pięknem Matki Natury, ale bardziej skupiłam się na mamusi. Zaczęła płakać, za jej pięknymi brązowymi włosami, które miały różną długość, zauważyłam opuchnięte oko i limo. Nie wiedziałam, od czego to jest, ale zostało ono zrobione w nocy, gdyż jeszcze wczoraj go nie było. Poszłyśmy z matuchną do innej pani, zapewne jej koleżanki. Dostałam grające zabawki i bawiłam się w najlepsze, ale moja świadomość ciągle skupiała się na płaczu mojej rodzicielki. Jej znajoma przytulała ją i pocieszała. Jejku, nie mogę się doczekać, kiedy w końcu nauczę się mówić, bo płaczem nie spytam mamci „Co się stało?”. Późnym wieczorem wróciłyśmy do domu, gdzie nie zastałyśmy taty. Najwspanialsza kobieta na świecie opowiedziała mi bajkę, która była tak piękna, że z zachwytu zasnęłam. 02.01.1998r. Cóż, chyba będę musiała się przyzwyczaić do tego, że codziennie rano nie ma mamy, a tata śpi po nieznanych mi czynnościach wykonywanych w godzinach jego niebycia w domu. Dzisiaj jednak ojciec za łóżko obrał sobie wannę, a za poduszkę mój nocniczek. Mam nadzieję, że mama go wypróżniła… Dziś jednak po powrocie mamy, po wspólnym spacerze i powrocie do domu, tata zaszczycił nas swoją obecnością w mieszkaniu, ale dla rozgrzania atmosfery zaprosił paru swoich kolegów. Przez te ciągłe krzyki i hałasy mamusia wzięła mnie pod siebie, abym nie słyszała i mogła zasnąć. Znowu czułam jej szybkie bicie serduszka, które zaczęło synchronizować się z moim. „Umpa umpa” było tak głośne, że i tak wszystko słyszałam, ale nie chciałam tego pokazywać, gdyż nie chciałam bardziej zamartwiać mamci. Kocham ją najbardziej na świecie. 05.05.1998r. Po wielu męczarniach z moim ułomnym językiem i gardłem w końcu nauczyłam się wypowiadać pierwsze słowa! Jak dotąd umiem mówić mamucia, kofam cie, jeść, nynać, kurwa, suka… te ostatnie bardzo często wypowiadał tata i to dzięki niemu to umiem. Przez te 5 miesięcy dowiedziałam się też, co oznaczają te słowa. Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego on tak się wyraża do mamy i co ona zrobiła, że tak mówi. Od długiego czasu nie widziałam dnia, aby mama uśmiechnęła się na widok taty, jak i również nie było doby bez płaczu z jego powodu. Uśmiech widzę dopiero podczas przebywania z nią sam na sam, ale te oczka wyglądają jak przy moich narodzinach, takie skryte i w głębi smutne. Czy to też z mojego powodu? Spokojnie, nauczę się mówić to będę pomagała mojej mamusi jak tylko będę mogła. O ile nie stanie się jakaś katastrofa…
  9. Przecież farmerzy mają fajrant od października do kwietnia Chyba, że ma się jakieś hodowle, ale nawet z tym nie jest ciężko. Ja tam polecam to ludziom, którzy potrafią zorganizować sobie pracę i mają głowę do myślenia o 100 sprawach na raz, gdyż ta gałąź gospodarki przynosi niemałe dochody
  10. @Ulek. ♡ proszę bardzo, sprawdzaj sobie. Może przed napisaniem tego postu napisałabyś mi na pw? Nigdy nie plagiatowałem i bez zgody twórcy jeszcze niczego nie skopiowałem. Dowód? Chciałem to zamieścić w 1 poście, ale myślałem, że zanim ktoś mnie oskarży o plagiat to pierw zapyta o coś w stylu "A pozwolenie na publikacje to się ma?". Jednakże tak nie było. Przecież wygodniej jest pierw oskarżyć, a potem pytać co i jak :v
  11. 24.12.1997r. Witajcie! Nazywam się... w sumie to nie mam jeszcze imienia, bo dopiero się urodziłam. Wszystko poszło dobrze, jestem zdrów jak ryba! Widzę, jak moja mamusia płacze i pokazuje swój szeroki uśmiech, ale oczka ma jakoś dziwnie zasmucone. Wszyscy wokół wyglądają na zmęczonych, ale dumnych, a ja cała jestem w czerwonej mazi. Katastrofa powiadam. No cóż, nie wiem jeszcze, co to znaczy, ale właśnie nadeszła nowa era. Moja era! Także witaj świecie! 25.12.1997r. Dzisiaj poznałam mojego tatusia. Był chudy, miał szarawą twarz, tak jak wszyscy dookoła uśmiechał się na mój widok, lecz robił to za głośno i jakoś dziwnie się zachowywał, nie mówiąc już o tym, że w drodze przez korytarz szturchnął kilka osób i przewrócił parę przedmiotów. Heh, mamcia musiała mieć niezły gust wybierając takiego człowieka. Tatuś nadał mi imię – Estera. Płacząc chciałam złapać go za paluszka, przywitać się z nim, ale nie mogłam tego zrobić, bo te głupie szkło mi przeszkadzało. Grrr… ile jeszcze będą mnie tu trzymać? Wiem, mam plan! Będę płakała tak głośno, że będą mieli mnie tutaj dosyć i puszczą z mamusią na wolność. Ach, inteligentna już od noworodka. Teraz jednak koniec szczerości, czas działać. 31.12.1997r. Plan się chyba powiódł, bo biali ludzie szybko nas wypuścili. Uwierzcie, że ciągłe płakanie jest męczące, ale w takich sytuacjach bardzo skuteczne. Jejku, ale tu jest pięknie! Jadąc przez miasto widziałam latające białe płatki śniegu, między którymi krążyli ludzie ubrani w biało-czerwone czapeczki. Wszędzie na ulicach migotały światełka, każdy do każdego podchodził i życzył wszystkiego najlepszego, czasem było słychać huki, ale ja to ta odważna i nie boję się jakichś perefeli. Wieczorem byłam razem z mamusią. Jej twarz była dziwnie niespokojna, bała się każdego dźwięku z zewnątrz. Ssając mleko z jej piersi poczułam, jak jej serduszko bardzo szybko biło. Coś jest nie tak. Co ja jednak mogę wiedzieć? Dopiero zacznę odkrywać tajemnice tego świata. Późnym wieczorem tatuś wrócił do domu, lecz był bardzo dynamiczny i ciągle krzyczał. Mama się go bała i nie pozwoliła mu do mnie podejść. Położyła mnie do kołyski i ubrana w losowe rzeczy wybiegła z tatą na dwór. Ech, znowu zamknięta za jakimiś drewnianymi kratami. Jednak tym razem pójdę spać, a rano ma mnie obudzić mama z tatą przy boku! Chwilę przed zaśnięciem usłyszałam krzyki i wybuchy. Zaniepokoiłam się, ale wierzyłam, że to nic złego. Naiwna jak prawdziwe dziecko... Notka od autora Miało być o chłopcu, a jednak wyszła dziewczynka Również zdaję sobie sprawę, że niekoniecznie jest to poprawna forma pamiętnika, ale mam nadzieję, że tak też Wam będzie się dobrze czytało. Miłego czekania na następną część!
  12. W obecnym momencie jestem trochę zdegustowany, bo spotkała mnie sytuacja, na którą napotykam się podczas konsumowania pewnego dania. Jednakże pierw trochę historii. Siedzę sobie w pozie prezesa u dziadków razem z moją przyjaciółką, gdyż zaprosili nas na obiadek. Wiedzieli, w jakim pożywieniu gustuję i zaproponowali to samo owej dziewoi. No i gitarka, wcinamy aż się uszy trzęsą, prosimy o dokładkę i po 30 minutach spoczęliśmy z ciążowymi brzuchami oraz bananami na twarzy. Natura kucharek mówi, że "Jeżeli coś mi u kogoś smakuję, to muszę mieć przepis". - Panie dziadku, poda pan przepis na tą pyszną zupę? - spytała psiapsiułka - Pewnie. No więc słuchaj: bierzesz litr kwasu z kapusty, wlewasz do rosołu, a następnie mieszasz z cukrem i krwią kaczki albo kury... - Fuj, ble, fuj, ohyda, stop yt. Jak ja mogłam to zjeść?! Tutaj zaczynają się schody i paradoksy. 15 minut wcześniej jadła ten "nektar bogów" z wielką przyjemnością. Pełna szczęścia i radości poprosiła o dolewkę i zjadła ją szybciej niż wcześniejszą. Nie znała składu, ponieważ czernina wygląda trochę jak ciemniejsza zupa buraczkowa zmieszana ze zmieloną na piasek kaszą gryczaną. Jednakowoż gdy poznała cichy i (dla niej) smutny sekret, od razu odechciało jej się tego jeść, nawet nie chciała myśleć o tym, że to "coś" płynie w jej kiszkach. I powiedzcie mi - gdzie tu logika? Rozumiem sytuacje, gdy coś koi nasze podniebienia swoim nieziemsko cudownym smakiem, ale posiada skład, który pozostawia wiele do życzenia. Jeśli chcecie to poszukajcie w guglach przepis na historyjkową czerninę. Co macie w niej niezdrowego? Wodę? Taka niechęć do zjedzenia/wypicia czegoś jest zależna. Jako przykład podam energetyki. Dzisiaj społeczeństwo ogółem wie, że znajduje się w nich sperma byka, a jednak producenci cieszą się milionowymi przychodami. Nie wnikam w sposób, w jaki otrzymują oni ten "mleczny składnik" (i nawet nie będę tego guglował), ale coś czuję, że byki przystosowały się do braku komfortu i ciągłego skrępowania. Jestem człowiekiem, który je wszystko, co mu smakuje. Nie liczy się dla mnie to, że po zjedzeniu kilkuset kebabów można dostać nadkwasoty, bo to nie ma na to 100% szansy. Po co się ograniczać, skoro jest szansa, że jutra może nie być? Można się odchudzać i mieć z tego przyjemność, ale to rzadkość. Doceniam ludzi, którzy biegają, ale jak widzę ich nieszczęśliwe miny to widać, ile te "fit" ich kosztuje. Potem idą gdzieś na spacer i wcinają "zielone", a ja sobie siedzę obok i delektuję się przepysznym schabem pokrytym bułeczką i kwaśną surówką (tak, chodzi o hamburgera). Być może dlatego nie rozumiem i nie zrozumiem osób podobnych do mojej rówieśniczki z historii. Jeśli znacie jakieś potrawy/napoje, które skonsumowaliście, posmakowało, ale przestaliście jeść/pić po przeanalizowaniu składu to możecie się nimi pochwalić niżej (ale nie musicie). Gdyby potrawy były kupowane w puszkach bez podawania składu to kto wie, czy dzisiejsza dieta wszystkich Kowalskich nie byłaby bardziej zróżnicowana
  13. @oldi no ja Ci powiem szczerze, że w życiu nie przekartkowałem ani jednej książki Tam może jak miałem 5 lat to całą kilkuset-stronną encyklopedie przeczytałem
  14. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Różne są na tej ziemi damskie charaktery. Jedne są ciche, drugie to krzyczące dupery. Jednej zależy tylko na kasie. Drugiej zależy tylko na tym, aby być "na czasie". Lecz zauważyłem wśród nich pewien kwiat. Kwiat, którego nigdy by nie zauważył świat. Ona Wiktoria miała na imię. Boże, zawsze marzyłem o takiej dziewczynie. Mała, słodka blondyneczka. Niczym nie wyróżniająca się, zwykła dzieweczka. Była nieśmiała,wolała stać zawsze na końcu. Nie lubiła, aby ktoś obserwował ją, jak obserwuje się dziewczyny na słońcu. Podszedłem do niej, chciałem zapoznać się z nią. Odwróciła wtedy swoją piękna twarz w stronę moją. Zauroczyłem się w niej od pierwszego wejrzenia. Tłum się od nas oddalił, był już nie do zobaczenia. Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Nie sądziłem, że taka dziewczyna mnie aż tak zaskoczy. Po krótkiej rozmowie lepiej ją poznałem. Potem poczułem, że jednak się zakochałem. Myślałem, że to będzie miłość do życia końca. Która za jakiś czas wyda owoc - małego brzdąca. Żyliśmy długo i szczęśliwie do czasu. Do pewnej wyprawy, na grzyby, do lasu. W pewnym momencie usłyszałem huk z broni. Odwróciłem się, myślałem, że ktoś nas goni. Zauważyłem kilku ciemnych typów. Zaczęliśmy uciekać w stronę rzeki, strumyków. Gdy przez chwilę zauważyliśmy, że nikt nas nie goni. Rzuciliśmy się do odmęty rzecznej toni. Płynąłem, ile sił miałem w ciele. "Ja mogę zginąć, uratuj chociaż ją, z nieba aniele." Po chwili zdarzyło się coś, o czym nigdy nie śniłem. Chwyciłem się gałęzi, miałem nadzieję, że się myliłem. Nigdzie nie widziałem mojej ukochanej. Wiedziałem, że nie zostawiłem jej z tyłu samej. Biegłem brzegiem, tyle ile sił miałem w nogach. Biegłem po wszystkim, nawet najgorszych drogach. Lecz nigdzie nie mogłem znaleźć mojej Wiktorii. Pragnąłem, aby nie śpiewała w niebie z aniołami Glorii. Na marne poszły moje poszukiwania. Znaleźć jej nie mogłem, służby nie dostały mojego wezwania. Wiedziałem, że już jej nigdy nie zobaczę. Nie sądziłem, że tak szybko ją stracę. Przez dłuższy czas żyłem w rozpaczach. Nie polegałem na innych ludziach, życia "graczach". Lecz nie mogłem się poddać, dalej żyć musiałem. Choć w pewnych momentach żałowałem, że to wybrałem. Cóż mi innego pozostaje, jak życie na tej planecie. Może kiedyś znajdę miłość w drugiej, wspaniałej kobiecie... - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Notka od autora Dzisiaj tylko jeden, ale mam nadzieję, że długość odpłaci brak jednego wiersza. Tak notabene dla tych, którzy czytają po coś więcej, aby tylko przeczytać - może to zauważyliście, może nie, ale wiersz posiada "drugie dno". Powodzenia
  15. Szkoda, że ja nie zdążyłem zadać pytań, ale widzę, że mam brata rolnika I spokojnie, dopłaty z czasem się tyko powiększają!
×

Powiadomienie o plikach cookie

Korzystając z tej strony zgadzasz się na Warunki użytkowania.